Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: WOŹNY

0
(0)

Woźny sądowy był niegdyś od dostarczania pozwów – zawoził je pozwanym – stąd nazwa, która mimo upływu stuleci, przetrwała do dzisiaj w mowie potocznej. Czy niedawno wymyślony termin „pełniący obowiązki pierwszego prezesa sądu etc…” ma szanse na podobny żywot? W żadnym wypadku. To efemeryda, coś, co krótko trwa, ledwo błyśnie i zaraz znika. Nieraz zostawia miłe wspomnienia, ale bywa, że zdąży – niczym piorun kulisty – narobić niemałych szkód. Kilka dni temu byliśmy tego świadkami.

Obecna sytuacja w Sądzie Najwyższym przypomina tę, z którą mamy do czynienia w Kościele katolickim w Chinach, gdzie – obok biskupów i duchowieństwa podległych rządowi – funkcjonują równolegle struktury kościelne heroicznie wierne Watykanowi (trwa to już dobre sześćdziesiąt lat). Nieraz się mówi, że w wielkich państwach, a takim jest Państwo Środka, czas biegnie inaczej, wolniej, zaś małe kraje mają go mniej. Jak więc będzie u nas, w środku Europy, powiedzmy za… sześćdziesiąt dni?

Źródłem wyjaśnień, komu to miłe, jest lista osób, które natychmiast pospieszyły z zachwytami nad nominacją Małgorzaty Manowskiej. Otwierają ją Patryk Jaki, Michał Wójcik i Beata Kempa – co do jednego pełniący dokładnie tę samą funkcję w ministerstwie sprawiedliwości, co kiedyś p. Manowska, za „pierwszego PiS-u”. Brakuje na razie gratulacji od jej ówczesnego przełożonego, ministra Ziobry, ale tu najwidoczniej PR-owcy każą mu odczekać. Wyrwał się natomiast senator Karczewski z hasłem o dekomunizacji SN, ale ta gorliwość nie dziwi u bojownika o wolność, który przystąpił do „Solidarności”… w roku 1989. Czekamy jeszcze na Trybunał Konstytucyjny, na radość pani prezes z pani prezes… Warto się temu potokowi życzeń przypatrzeć, ale nie tylko krajowemu. Obstawiam, że pierwsze gratulacje z zagranicy napłyną z Węgier, od prawniczych bratanków.

Noszenie masek ma się niebawem zakończyć – nastąpi powszechna demaskacja. To proste słowo nadaje się do wielokrotnego użytku. Nie tylko na odcinku sanitarnym.

Y, zanim przemieniło się ostatecznie w „j”, długo służyło w polskiej pisowni. Przykładem niech będzie fundamentalny tekst prawniczy XVIII wieku – Konstytucja 3 Maja. Tam, ilekroć mowa o władzy prawodawczej, zawsze jest „Seym”. Tak bowiem pisano „sejm” pozawczoraj. Przez y. Jak w yesterday.

Marian Sworzeń
prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog”, „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”.

Zdjęcie ilustrujące: niepolityczna, nowa PółPrezes Sądu Najwyższego

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments