Jerzy A. Stępień: Najpierw porządna ordynacja, z wszelkimi gwarancjami dla europejskich i konstytucyjnych standardów

5
(5)

Niepokoją mnie w najwyższym stopniu wypowiedzi sugerujące politykom zawarcie ponad konstytucyjnego dealu. Np. zdaniem mec. Giertycha bywają takie sytuacje, kiedy sprawy ulegają takiemu zapętleniu, że nie ma wyjścia z niego w oparciu o przepisy konstytucyjne i trzeba jakiegoś rodzaju okrągłego stołu, by zostawiając na boku konstytucję znaleźć korzystne dla wszystkich rozwiązanie. Cytuję z pamięci, może niedokładnie, ale taki ta wypowiedź miała sens.

Przestrzegam przed takim rozumowaniem. Jest wyjątkowo niebezpieczne, a wszelkie analogie do 89 r. i tamtego Okrągłego Stołu, który ma swoje miejsce w historii, są całkowicie nieuprawnione. Co by nie powiedzieć, tamte rozmowy stworzyły podstawę do znowelizowania obowiązującej wówczas konstytucji przed wyborami ’89 i uczyniono to z jej pełnym poszanowaniem.

Proszę mnie nie przekonywać, że tamta konstytucja była lipna, że stalinowska – to wszystko prawda. Stalin nawet osobiście wprowadzał w jej projekcie, przetłumaczonym serwilistycznie na rosyjski, poprawki i to liczne, ale mimo to starano się w okresie transformacji wprowadzać zmiany lege artis.

Od 1997 r. mamy natomiast prawdziwą Konstytucję, uchwalono ją legalnie, Naród zatwierdził w referendum i obowiązuje już ponad dwadzieścia dwa lata, co jest ewenementem w naszych dziejach. Jeśli przyjąć, że to jest czwarta konstytucja uchwalona suwerennie, to pamiętajmy, że dwie z poprzednich trzech były uchwalone z rażącym naruszeniem reguł legislacyjnych obowiązujących w tamtym czasie (3 Maja i Kwietniowa), a Marcowa, przyjęta uczciwie, została niebawem zmasakrowana po zamachu 1926 r. do tego stopnia, że tworzyła całkowitą nową jakość, choć to słowo sugerowałoby, że istotnie coś poprawiono. Nie poprawiono, w sumie niszcząc dotychczasowy porządek.

Konstytucja 3 Maja przetrwała rok, Marcowa 14 lat, ale tak naprawdę to pięć. Kwietniowa upadła wraz z naszym państwem, pełniąc od tej pory rolę symboliczną, bo przecież nie rzeczywistego aktu normatywnego.

W 1997 r. zdarzyło się coś, co zakrawało niemal na cud. W końcowej fazie stopień uzgodnień był tak wielki, że jak wspomina jeden z jej autorów (prof. Działocha) jedynym prawdziwym dylematem, nie rozstrzygniętym do końca była kwestia istnienia… powiatów. Jak wiadomo zostawiono ten problem do decyzji w drodze ustawy zwykłej, a kropkę nad i postawił w tej kwestii dopiero rząd Jerzego Buzka.

Ilekroć więc chcielibyśmy chodzić na skróty, poszukując optymalnych rozwiązań, nie zaczynajmy od konstatacji, że czegoś ta Konstytucja nie przewidziała i dlatego konieczne są w pewnych sytuacjach nadzwyczajne kroki. Konstytucja nie mogła „przewidzieć”, że nie odbędą się wybory, bo nie jest jasnowidzem. Z natury rzeczy każdy akt prawny tworzy sferę jakichś powinności. Kodeks karny np. mówi, że nie wolno zabijać, kraść, gwałcić, a ludzie swoje – i czy wobec tego mamy powiedzieć, że kodeks karny się nie sprawdził? To tylko obecny minister sprawiedliwości w kółko powtarza, że kodeks karny jest zły i dlatego trzeba go stale zmieniać podwyższając kary. Nie bierzmy tego za wzór do naśladowania.

Konstytucja wyraźnie stwierdza, że jeśli wybory prezydenckie się nie odbyły, to ci, którzy do tego doprowadzili popełnili tzw. delikt konstytucyjny, za co w swoim czasie odpowiedzą, a następne wybory zarządzi Marszałek Sejmu w ciągu dwóch tygodni, wyznaczając datę wyborów w ciągu 60 dni. To mówi Konstytucja i tego się trzymajmy, bo każde inne rozwiązanie jest zwyczajnie śmierdzące i nie wiadomo, kto zrobi z tego użytek w przyszłości.

Obecnie rządzący obóz jest jedynym środowiskiem, które ma w zanadrzu swoją konstytucję. Wszystkie inne ugrupowania dawno zrezygnowały z ambicji tworzenia nowego ładu konstytucyjnego. Projekty lewicy i ludowców zostały niejako skonsumowane z chwilą przyjęcia obecnej Konstytucji. PO nigdy planów konstytucyjnych po prawdzie nigdy nie miała. Jedynie PiS od czasu do czasu straszy swoim projektem, który raz znika, raz się pojawia.

Środowisko polityczne braci Kaczyńskich zostało wyeliminowane z gry w 1993 r., w wyniku obowiązującej wtedy ordynacji wyborczej. Z tego co wiem, a wiem, dawne PC uważa, że wtedy poprzez niekorzystną dla tej partii interpretację ordynacji wyborczej zostało przez PKW i Sąd Najwyższy zepchnięte ze sceny politycznej, a ugrupowania, które wtedy weszły do Sejmu i stworzyły rząd (SLD i PSL), reprezentując raptem 35% wyborców, zdobyły w Sejmie 65 % mandatów. Te 65 % przełożyło się na zdolność uzyskania większości 2/3, koniecznych dla uchwalenia Konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku. Tym bardziej, że doszło jeszcze wsparcie Unii Demokratycznej i BBWR.

Obecne PiS nigdy nie pogodziło się z nowym porządkiem konstytucyjnym, o czym świadczy ostentacyjne obnoszenie się ze swoim projektem konstytucji, a dowodem przesądzającym [jest] stała praktyka łamania ustawy zasadniczej. Oni mają taki stosunek do obecnej, jak mniej więcej pani poseł Krystyna Pawłowicz do flagi Unii Europejskiej. Z tego punktu widzenia to nie Samoobrona i Ruch Palikota były ugrupowaniami antysystemowymi, a za takie trzeba uznać obóz aktualnie rządzący. Wystarczy tylko słuchać tego, jak interpretują Konstytucję, by nie mieć wątpliwości, że ten krąg parlamentarzystów złoży każdą przysięgę na Konstytucję i poprze ją nawet odwołaniem się do Pana Boga, gardząc w swoim cynicznym sumieniu każdym jej artykułem. Dlatego zalecam daleko idącą ostrożność w poszukiwaniu rozwiązań pod dyktatem napięcia wytworzonego brakiem wyborów w stosownym czasie. Najpierw więc porządna ordynacja, z wszelkimi gwarancjami dla europejskich i konstytucyjnych standardów tej ordynacji.
Dopiero wówczas, kiedy wszystko będzie zapięte na ostatni guzik, możemy rozmawiać o terminie wyborów. W przeciwnym wypadku nie minie kilka miesięcy i objawią się kolejne wilczki, które okrągły stół w sprawie wyborów ogłoszą nową zmową elit. Znowu usłyszymy, że to „oni” podzielili się władzą. I będą mieli więcej podstaw do takiej oceny niż atakujący Okrągły Stół w 1989 r. ponieważ wówczas nikomu nie przychodziło do głowy, by tę peerelowską konstytucję łamać, czy obchodzić.

Niestety, już w lipcu 1989 r. doszło do złamania podstawowych zasad praworządności na tle właśnie ordynacji wyborczej, ale o tym to już innym razem.

Jerzy Adam Stępień

Komentarz został opublikowany na Facebooku

Tytuł od redakcji Monitora

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 5

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments