Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: MONIT

5
(1)

Majowi zimni ogrodnicy zniechęcili Kamila Zaradkiewicza do uprawy powierzonej mu przez prezydenta działki. Zrezygnował, oddał sprzęt. Jest już jego następca – błyskawiczna nominacja świadczy, że był od dawna przewidziany. Nie wiemy, jak będzie postępował, i z jakim skutkiem. Zamiast snuć przypuszczenia, odsyłam do artykułu prof. Adama Strzembosza, zakończonego słowami: „gdy w Polsce znowu będzie rządzić prawo, wybór pierwszego prezesa SN musi zostać unieważniony, a procedura rozpocząć się od nowa” („G.W” z 14.5.br).

Oto inne zdanie, również z prasy, tym razem z wywiadu z prof. Antonim Dudkiem: „Wymiar sprawiedliwości działał do 2015 r. bardzo źle.” („Tygodnik Powszechny” z 17.5.br). Nie zamierzam tych słów cenionego historyka ani podważać ani z nimi polemizować, przeciwnie – daję je jako przykład wypowiedzi, do której nie da się przyłożyć miary prawda / fałsz. Za to bez trudu można sobie wyobrazić zdanie podobnie skonstruowane, na przykład takie: „Świat przestępczy działał do 2015 r. bardzo sprawnie”. Wszystko w nim pasuje, jest podmiot, orzeczenie, ale chyba tak nie było. Bo też, bez dwóch zdań!, tak to nie wyglądało. Mówię o obu zdaniach, cytowanym i wydumanym.

Nasze „odroczenie” wywodzi się od roku. Inaczej jest z jego francuskim odpowiednikiem (ajournement), bowiem tam – podobnie jak w angielskim (adjourment) – rdzeniem jest dzień (jour), to samo mamy w niemieckim (Vertagung – od Tag). W obszary chronologicznie nieokreślone wybiega natomiast określenie rosyjskie „otsroczka” („srok” oznacza tyle co okres czasu, termin). Jak widać, to pozornie banalne pojęcie prawnicze, natury czysto technicznej, związane li tylko z kolejnym terminem rozprawy, całkiem nieźle oddaje specyfikę danego kraju, jego sądową codzienność, a bywa, także i coroczność tudzież jej dalsze rozwinięcia.

Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych wydała licznych chętnych do objęcia stanowiska pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Dostrzegłem wśród nich p. Leszka Boska, który w latach 2016-2018 kierował Prokuratorią Generalną. Przedwojennym prezesem tej instytucji był człowiek-legenda, Stanisław Bukowiecki, kierujący nią nieprzerwanie, z wielkim oddaniem, sumiennie, od samego początku (wiosna 1919 r.) aż do jesieni 1939 r., do wkroczenia Niemców do Warszawy – równe dwadzieścia lat. A tu eks-prezes Bosek i jego dwa lata! Jako obywatel jestem zadziwiony, i to w stopniu nadzwyczajnym, brakiem elementarnej samokontroli w sprawach publicznych takiej wagi.

Te maski kupilibyśmy nawet od diabła – oświadczył minister Szumowski, dopisując się nolens volens do katalogu z listą interesów robionych przez ziemian z wysłannikami piekieł. Pomijając wszystkim znane sytuacje biblijne, nie można zapomnieć o literackiej klasyce, zbudowanej na motywie tych konszachtów – choćby „Faust” z opisem prawdziwych negocjacji tytułowego bohatera z Mefistofelesem, czy Mickiewiczowska „Pani Twardowska”, albo „Igraszki z diabłem” Jana Drdy… Owszem, gdyby zapasy masek leżały w magazynach, porządnie sprawdzone, policzone i po ludzku spisane, wszystko byłoby w anielskim porządku. A że było inaczej, wobec tego mamy ministerialny heroizm, i do tego diabły… Ze zwykłego strachu nie pytam nawet o formę ewentualnej umowy. Cyrograf?

Marian Sworzeń
prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog”, „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”.

Ilustracja: Stanisław Bukowiecki, założyciel i prezes Prokuratorii Generalnej II RP, w latach 1919 – 1939

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments