Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: DEKRET

1
(1)

Digitalizacja to przenoszenie danych do zbiorów cyfrowych. W ten sposób m.in. udostępniane są biblioteczne zbiory starodruków, co wymaga mozolnego przewracania skanowanych kart jedna za drugą, koniecznie w białych rękawiczkach. Zapewne z powodu mnóstwa takich ręcznych czynności – od słowa digitus znaczącego po łacinie palec – wzięła się nazwa tego szlachetnego procesu. Po tym wstępie chciałbym teraz odnotować pojawienie się całkiem nowego typu wykorzystania palców, a to w postaci digitalizacji… politycznej. Ponieważ zaprezentowano ją niedawno w Sejmie, zasługuje więc na dumne miano alla polacca. Prezenterką była kobieta, co jest godne uwagi w tym gremium zdominowanym przez mężczyzn. O jej odwadze niech zaświadczy również bezceremonialne odrzucenie rękawiczek.

Europejska Grupa Konserwatystów i Reformatorów to nazwa ugrupowania w Parlamencie Europejskim, do którego należy PiS. Takie zestawienie pojęć jest mocno dziwaczne, jako że istotą konserwatyzmu jest unikanie reform, zaś reformowanie polega na rugowaniu istniejącego stanu rzeczy. W naszym języku jest to coś na kształt sprzeczności samej w sobie w rodzaju ognia i wody pospołu, zaś Niemcy znają słowo Hassliebe, w którym po równo miesza się miłość z nienawiścią. Teraz, gdy odeszli posłowie brytyjscy, siła tego ugrupowania mocno podupadła, ale z drugiej strony – wzmocniła się w nim rola PiS. Wciąż jednak nie wiadomo, która z nóg EGKiF będzie ważniejsza: ta, co woli stać w miejscu czy ta, co rwie do przodu.

Każdy, kto regularnie bywał w sądach, przez ostatnie, powiedzmy, dziesięć lat musiał zwrócić uwagę na czytelne, acz dyskretne tabliczki z napisem wskazującym na fundusz pomocowy trzech państw: Norwegii, Islandii i Lichtensteinu. Te środki, pochodzące od państw poza unijnych, wspierały Polskę, jako nowego członka UE, w różnorakich wydatkach związanych z codziennością wymiaru sprawiedliwości, od rzeczowych (np. ułatwienia dla niepełnosprawnych) po czysto materialne (np. fundusz na rzecz ofiar przestępstw). Tabliczki wiszą do dzisiaj w niemal wszystkich polskich sądach, warto na nie zerknąć, również po to, by zobaczyć, jak poważne były to kwoty. I oto dowiadujemy się, że główny płatnik funduszu, Norwegia, zeń się wycofuje, zaś powodem są działania polskich władz godzące w sądownictwo. Coś mi się widzi, że trzeba będzie tam wysłać misję specjalną, która wytłumaczy Skandynawom ich błędne postrzeganie polskich spraw. Wysłannicy powinni zabrać z sobą plakaty ośmieszające sędziów wydane przez Polską Fundację Narodową, gdyż to niewątpliwie skruszy nieczułe serca mieszkańców Północy.

Rybnicki incydent związany z napadem na urzędującego sędziego wywołał dwugłos wiceministrów sprawiedliwości, z których każdy mówił co innego. Wypowiedź pierwsza pochodziła od p. Dalkowskiej, która określiła zdarzenie jako eksces godny potępienia, ale dodała, że nieliczne stowarzyszenia sędziowskie chcą to po swojemu wykorzystać. Ponieważ dzięki lekturze Orwella umiemy łatwo rozpoznać proceder odwracanie znaczeń, trzeba ową „nieliczność” zbadać z kalkulatorem w ręku. Otóż jeśli blisko czterotysięczna „Iustitia” jest nieliczna, to jak wedle sposobu rachowania przez panią minister należy nazwać dziesięć razy mniejsze grono czterystu sędziów z list poparcia do KRS, stanowiące wedle resortowej propagandy reprezentację większości polskich sądowników? Okazuje się, że można odwrócić nawet matematykę! Autorem wypowiedzi drugiej był p. Wójcik, który sprawę najzwyklej wyśmiał i skupił się na niewielkim rozmiarze noża odebranego napastnikowi przy wejściu do sądu. Trudno mi dochodzić, skąd się wziął tak doskonały humor tegoż urzędnika… Być może dlatego, że jest człowiekiem z natury pogodnym, radośnie i ufnie postrzegającym świat, nie tak jak zgorzkniali dorośli. I tak to chyba jest… W czasie ubiegłorocznych wyborów widziałem w środku Katowic jego plakaty, na którym przedstawiał się jako „minister od dzieci”. Stąd ta historyjka o napadziku, stąd ten nożyk…

Erich Maria Remarque, autor „Na zachodzie bez zmian”, przeprowadził wywiad z sobą samym. Na końcu padło pytanie: „Co było ważne w pana życiu?”. Cytuję jego odpowiedź: „Niezależność, tolerancja, a także zmysł najpiękniejszej właściwości, jaką dysponuje wyłącznie człowiek – sprawiedliwości, choć także tylko on potrafi ją zdeprawować, i zmysł humoru, od którego wszystko bierze początek”. Książeczka Remarka, wydana przed laty w „Czytelniku”, z pełnym tekstem rozmowy i innymi artykułami, czekała cierpliwie w ulicznym antykwariacie na czytelnika. Znalazł się. Stąd ten fragment.

TVP ma dostać 2 miliardy – to kwota ogromna, równa tegorocznemu budżetowi województwa śląskiego. Trwają rozterki prezydenta z tym związane: nie da – zwolennicy powiedzą, że nie dba wcale o swoją kampanię, da – krytycy będą mówić, że wspiera samego siebie. Oba wyjścia są niemedialne, tak źle, i tak niedobrze, trzeba więc niezłomnie szukać trzeciej drogi, in medio, pośredniej, i dać tak, by wyglądało, że się nie daje. Jestem gotów o zakład, że ludzie p. Kurskiego od jakiegoś czasu wydzwaniają w dzień i w nocy do zarządów dużych spółek z udziałem państwowym w poszukiwaniu nowych zleceń reklamowych, wartych co najmniej po kilka milionów. Jak im ta zbiórka poszła, niebawem zobaczymy na własne oczy. Tudzież zapłacimy za to z własnych kieszeni. Z wszystkich. Nie tylko z obu.

Marian Sworzeń
prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog”, „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”.

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 1 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments