Artur Osiński: Dwójpaństwo

5
(3)

“… Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim umiejętność wyznawania dwóch sprzecznych poglądów i wierzenia w oba naraz. Partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienić swoje wspomnienia, a zatem w pełni się orientuje, że przekręca fakty; równocześnie jednak, dzięki dwójmyśleniu, święcie wierzy, iż prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji, a zarazem bezwiedny, aby człowiek nie zdawał sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo to mogłoby wywołać w nim poczucie winy. …” (George Orwell: Rok 1984. Oficyna Literacka, 1993)

Jeden z moich dobrych znajomych z dawnych lat, zawsze komentujący polską politykę z wygodnej pozycji symetrysty, dziwił się ostatnio fali oburzenia, jaką wywołał słynny już “palec Lichockiej”. Gdy interlokutorzy zwrócili mu uwagę na wzbierającą od czterech lat pogardę, z jaką władza i zwolennicy rządu odnoszą się do opozycji, ów znajomy z rozbrajającą szczerością oświadczył, że on takich zachowań rządu nie widzi. Przyznaję, że trochę mnie “zatkało”.

I nie chodzi tu o to, że jesteśmy z innych informacyjnych baniek, z innych stron politycznego sporu. On naprawdę nie dostrzega tej fali hejtu i pogardy wylewającej się od czterech lat na wszystkich, którzy ośmielają się mieć inne zdanie niż partia u władzy. Co więcej, w trakcie dyskusji stwierdził, że władza jest po to, żeby rządzić, a nie głaskać obywateli po głowach. Że to normalne, że niektórzy będą mieli poczucie krzywdy, bo ich reprezentanci są w opozycji, ale na tym polega demokracja i nic w tym złego. Mój znajomy dostrzegał niestosowność pojedynczych wypowiedzi członków rządu i notabli partyjnych, ale zarzucał innym dyskutantom generalizowanie na podstawie jednostkowych przypadków i fałszywe przedstawianie rzeczywistości. Według niego to opozycja i jej zwolenicy są sami sobie winni, bo powinni pozwolić władzy rządzić, a samemu siedzieć cicho z boku i nie przeszkadzać.

I tak powolutku, po cichutku, wczorajsi symetryści przeistoczyli się – bezwiednie, nieświadomie, siłą rozpędu? – w popleczników Partii. Jak to mówił dawno temu pewien specjalista od propagandy: kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą.

Polska 2020 roku coraz bardziej upodabnia się do dystopijnej Oceanii z książki Orwella. Głównym celem dwójmyślenia w powieści “Rok 1984” było uniemożliwienie obiektywnej oceny efektów działania Partii, a co za tym idzie — jakiejkolwiek skutecznej ich krytyki. Partia kontrolowała nie tylko historię (całościowa wymiana podręczników i publikacji historycznych), ale także język (cykliczna wymiana słowników nowomowy). Słowa płynnie zmieniały swoje znaczenie w zależności od bieżących potrzeb partii. Książkowa rzeczywistość to oczywiście autorska interpretacja Orwella reżimów istniejących za jego życia – komunistycznego w Rosji i nazistowskiego w Niemczech. Ale jeśli rozejrzymy się dookoła, to dostrzeżemy jak rzeczywistość znowu dogoniła fikcję. I tak faktyczna porażka naszej dyplomacji będzie w oficjalnej narracji Partii wielkim sukcesem. A przegranego urzędnika będzie się fetować na lotnisku bukietami kwiatów jak bohatera wielkiego zwycięstwa. Gdy program 500+, wprowadzany żeby zwiększyć liczbę urodzeń, tej liczby nie zwiększy, partyjna narracja szybko zmieni cel programu ze zwiększenia dzietności na wyprowadzanie polskich rodzin z ubóstwa. To nic, że beneficjentami są i biedni i bogaci, a często poza programem znajdują się rodziny, które tej pomocy naprawdę potrzebują. Partia w swoim dwójmyśleniu chce pomagać wszystkim polskim rodzinom, ale samotnych matek z dziećmi już za polską rodzinę nie uważa. Wiadomo: chłopak i dziewczyna…

I ja nawet rozumiem to, że politycy PiS taką narrację stosują. W ich świecie nie można pokazać słabości, nie można przyznać się do błędu, nie można zboczyć ani na krok z linii wytyczonej “przekazem dnia” i namaszczonej jako prawda przez Prezesa. Tak działa pisowska MaBeNa wymyślona przez profesora Zybertowicza.

Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego RP w zamyśle Zybertowicza miała stanowić przeciwwagę rosyjskiej armii botów siejących dezinformację, miała ujednolicić przekaz, dzięki któremu Polska wraz z sojusznikami z Grupy Wyszehradzkiej chciała wpływać na narrację wewnątrz Unii Europejskiej i przede wszystkim zmonopolizować przekaz w przestrzeni medialnej Polski. Niestety dla profesora, żeby maszyna działała tak skutecznie, jak działa podobny system w Rosji, potrzeba jej sprzyjających warunków. W Rosji te warunki to system autorytarny kneblujący wolność słowa i pełna kontrola nad mediami sprawowana przez państwo i uległych jej prywatnych nadawców. W Polsce, mimo przejęcia mediów publicznych przez jedną partię i finansowania przez spółki Skarbu Państwa mediów piszących rządowi laurki na zlecenie, cały czas mamy wolne i niezależne media. To właśnie te media sypią piach w tryby MaBeNy pokazując fałszerstwa, prostując kłamstwa i broniąc etyki zawodu dziennikarza.

Tylko że trucizna sączona powoli, ale bez przerwy, przez ostatnie cztery lata zdążyła już zatruć dwójmyśleniem ludzkie umysły. To dlatego mój znajomy “nie widzi” przemysłu nienawiści, w jaki prezes Kurski zmienił Telewizję Polską. To dlatego wierzący katolicy po niedzielnej mszy w Białymstoku dołączyli do faszystowskich bojówek w opluwaniu uczestników Parady Równości. To dlatego zwolennicy “Dobrej Zmiany” chwalą ekonomiczne sukcesy pana premiera, mimo że muszą z każdym miesiącem coraz głębiej sięgnąć do swoich porfeli. Są zadowoleni z relikwii świętej w szpitalu onkologicznym, ale tylko wzruszają ramionami gdy mowa o zwiększeniu głodowych świadczeń dla dorosłych niepełnosprawnych i ich opiekunów. To dlatego fetują Prezydenta jako niezłomnego i niezależnego męża stanu, mimo oczywistych dowodów na łamanie przez niego prawa i bycie dyspozycyjnym wobec zwykłego szarego posła z Nowogrodzkiej. Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim umiejętność wyznawania dwóch sprzecznych poglądów i wierzenia w oba naraz. Dlatego zwolenników PiSu nie zmusza do refleksji ogłoszenie Andrzeja Dudy bezpartyjnym kandydatem i jego obecność na konwencji partii rządzącej. To co my widzimy jako sprzeczność, w dwójmyśleniu taką sprzecznością być przestaje.

To tylko semantyka… Kłamali, kłamią i kłamać będą… Lepiej machnąć na to ręką, to oszołomy, mamy ważniejsze problemy… Jestem tym wszystkim zmeczony. Tak – słyszę Wasze głosy…

Przestrzegałbym jednak przed bagatelizowaniem tego problemu. Język jakiego używamy kształtuje nasz świat. To jak myślimy determinuje nasze działania. Bańka informacyjna jaką pieczołowicie próbuje budować Kaczynski jest niebezpieczna. To już nie jest przepisywanie historii na nowo, robienie bohaterów wyklętych z morderców kobiet i dzieci. Kłamstwa o wybitnej roli zmarłego brata bliźniaka w NSZZ mogą tylko wzbudzać śmiech, bo jest jeszcze zbyt wielu żyjących świadków i niezniszczonych źródeł historycznych, żeby taką konfabulację kupiło więcej ludzi niż wąskie grono najtwardszych zwolenników Prezesa. To dwójmyślenie, ta dzisiejsza nowomowa świetnie opisana w książce “Dobra Zmiana”, przestaje być tylko zabawą słowami. Powoli staje się fundamentem budowania “dwójpaństwa”.

Oto mamy “polską demokrację”. Naszą, swojską. Która w artykule 32 Konstytucji mówi o prawie każdego do godnego traktowania i równości wobec prawa, a jednocześnie dopuszcza do uchwalania miast i gmin strefami wolnymi od LGBT. Czyli żyjemy w państwie, które nazywamy państwem prawa, a jednocześnie żyjemy w państwie, w którym gdy to prawo jest łamane, odpowiednie służby państwowe nie reagują. Jeden Rzecznik Praw Obywatelskich tego nie zmieni. Ani nie zastąpi prokuratorów i policjantów, którzy prawa i Konstytucji ślubowali przestrzegać i chronić. Ani zwierzchników tych urzedników gminnych, ktorzy powinni zareagowac i takie uchwaly unieważniać z urzędu.

W dwójpaństwie można jednym tchem mówić o dzieciach i młodzieży jako o skarbie i przyszłości narodu i skazywać tę młodzież na niedopracowaną reformę systemu szkolnego, która to reforma tak naprawdę ten system dewastuje. W dwójpaństwie można prawić dyrdymały o ochronie środowiska i w tym samym czasie zezwalać na sprowadzanie ton toksycznych odpadów, które potem spłoną w niewyjaśnionych okolicznościach.

I coraz mniej ludzi się tym przejmuje. Coraz częściej sytuacje, które by nas oburzyły jeszcze pięć lat temu, teraz są jednodniową sensacją i oburzają coraz mniejszą część społeczeństwa. Minister Nowak zakończył karierę polityczną po niewpisaniu drogiego zegarka do oświadczenia majątkowego. Żaden z notabli partyjnych “Dobrej Zmiany” nie był nawet przesłuchiwany w sprawie nieścisłości w ich oświadczeniach majątkowych. Przeciwko byłemu prezydentowi służby specjalne od lat prowadzą grę operacyjną, a zwykły szary poseł nie został nawet przesłuchany w obliczu poważnych oskarżeń o wyłudzenie i oszustwo. W dwójpaństwie można na szefa NIKu wybrać kryształową postać, której potem udowodniono kontakty z gangsterami i jednocześnie o szóstej rano zakuwać w kajdanki bohatera zrywu solidarnościowego. W dwójpaństwie można umarzać sprawy o pobicie faszystowskim bojówkarzom, a o udział w bójce oskarżyć ofiarę tego pobicia. W dwójpaństwie prokurator nie wchodzi do kościelnej kurii by zabezpieczyć dowody przestępstwa, ale Prokurator Generalny używa swoich prerogatyw, żeby postawić przed sądem emerytowaną nauczycielkę uniewinnioną przez sądy wszystkich instancji.

Żyjemy w dwójpaństwie. Już. Teraz. Jeśli nie wyrwiemy tych chwastów dwójmyślenia z korzeniami, to obojętność i przyzwyczajenie zrobi z nas bezwolnych mieszkańców Oceanii.

O przepraszam, my trafimy do Eurazji.

Artur Osiński

*członek KOD, publicysta

Artykuł opublikowany na FB

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 3

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments