Ewa Maciejewska: Sprzeciwić się złu zawsze ma sens, a obojętność jest akceptacją

5
(1)

W niektórych sądach w Polsce już zostały zwołane nowe zgromadzenia ogólne sędziów celem wyboru delegatów do kolegium. Ewentualna opinia tych delegatów, których zgodnie ze zmianami wprowadzonymi ustawą kagańcową (znowelizowane art. 28 par. 7, art. 30 par 3, art. 34 par 2, art. 36 par 1 i 2 oraz art. 36a par 6  i 7 u.s.p.) należy wybrać w liczbie nie większej niż liczba członków kolegium, czyli według nowych przepisów samych prezesów, to jedyna szczątkowa forma udziału środowiska sędziowskiego w procedurze konkursowej na wolne stanowiska sędziowskie.

Nasuwa się nieodparte pytanie, czy przyjąć narzucone nam skrajnie niedemokratyczne zasady gry i w charakterze listka figowego w takiej procedurze uczestniczyć, czy też zdecydowanie odmówić jakiejkolwiek formy jej legitymizowania.

Ja, już 30 stycznia, na zebraniu sędziów Sądu Okręgowego w Łodzi zapowiedziałam, że proponowane przeze mnie uchwały to prawdopodobnie ostatnia okazja do wypowiedzenia się jako samorząd zawodowy sędziów. Na dziś oceniam, że samorządu w rozumieniu art. 17 Konstytucji, który reprezentuje osoby wykonujące nasz zawód oraz sprawuje pieczę nad jego należytym wykonywaniem w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony, już nie ma. Samorząd w wersji pozostawionej po zmianach z ustawy „kagańcowej” nie ma żadnego realnego wpływu na funkcjonowanie sądu, obsadzanie wolnych stanowisk sędziowskich ani nie ma swobody wyrażania opinii o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Jak pisałam w zeszłym tygodniu na blogu (Poskramianie samorządu zawodowego sędziów),  zadania samorządu musi przejąć obecnie każdy z nas w swojej codziennej pracy i postawie oraz nasze niezależne stowarzyszenia. Dlatego, o ile nie zajdą nadzwyczajne okoliczności, nie będę w spotkaniach kadłubkowego samorządu uczestniczyć, ani tym bardziej czynnie lub biernie angażować się w procedurę konkursową, która jest w nieakceptowalny sposób zdominowana przez wpływy władzy wykonawczej.

Jesteśmy jako grupa zawodowa postawieni przed bardzo trudnymi wyborami. Słyszymy, że w innych okręgach w przededniu wejścia w życie ustawy „kagańcowej” wielu sędziów zrezygnowało z zajmowanych funkcji, nie widziało bowiem możliwości ich dalszego sprawowania w zgodzie z sumieniem. Wiem, że i u nas są podobne wątpliwości. Z drugiej strony, zawsze rezygnacja to jakieś ustąpienie pola. Każdy przypadek trzeba zatem oceniać indywidualnie.

Jednak w sprawie wyboru delegatów i kadłubkowego samorządu trudno znaleźć argumenty za uczestnictwem. Tym bardziej, że mamy już w historii naszego sądu precedens, gdy jeden wiceprezes jednoosobowo zastąpił samorząd. Obecna regulacja niewiele od tej sytuacji odbiega. Jeżeli zatem nadal będą chętni do ubiegania się o wolne stanowiska sędziowskie, niech opiniuje ich jeden lub więcej prezesów albo nawet sam minister. Niskiej rangi i braku niezależności konkursu to już wiele nie zmieni.

Jako samorząd zawodowy zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy. Tam, gdzie mogliśmy, wybraliśmy swoich przedstawicieli. Na bieżąco podejmowaliśmy krytyczne uchwały wobec kolejnych odsłon upolityczniania wymiaru sprawiedliwości, przeprowadziliśmy w 10 sądach okręgu referendum w sprawie neo-KRS,  jako jedna z pierwszych apelacji odroczyliśmy opiniowanie kandydatów na wolne stanowiska sędziowskie do czasu rozstrzygnięcia TSUE, a wszystkie nasze działania dokumentowaliśmy na stronie internetowej. Ci, którzy chcieli uczestniczyć w pracach samorządu byli w większości zgodni, władza ustawodawcza i wykonawcza, ustawami zwykłymi, krok po kroku zmienia ustrój z trójpodziału władzy na jednowładztwo. Przejęła Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa, prezesów sądów, postępowania dyscyplinarne. Jest bliska całkowitego przejęcia Sądu Najwyższego i narzucenia sędziom, jak mają orzekać.

Po wejściu w życie ustawy „kagańcowej”, kolejny bastion niezależności władzy sądowniczej – samorząd zawodowy – został zneutralizowany. Zamyka to jakiś rozdział naszej historii, jednak nie oznacza jeszcze kapitulacji. Trzeba odnaleźć nowe formy działania. Nasze poglądy (mam tu na myśli inicjatorów uchwał samorządu, redakcję strony „sędziowie łódzcy” i tych, którzy się z nami utożsamiają) nie zmieniły się. Nadal kwestionujemy legalność sędziów „dublerów” w TK, konstytucyjność neo-KRS oraz bezstronność i niezawisłość powołanych z jej udziałem sędziów SN, a także mamy duże wątpliwości co do powołanych w tych samych okolicznościach sędziów powszechnych.

Obrady samorządu, od czasu narzucenia łódzkim sądom nowych władz, były często burzliwe, a frekwencja ostatnio nie była imponująca. Rozumiem, że nie wszyscy chcieli uczestniczyć w zgromadzeniach i zebraniach bądź oczekując spokoju, bądź nie wierząc w sens ciągłego sprzeciwiania się. Mam jednak inne przekonanie. Sprzeciwić się złu zawsze ma sens, a obojętność jest akceptacją. Tym razem jednak, wobec drastycznego ograniczenia znaczenia i swobody wypowiadania się samorządu, moją formą sprzeciwu będzie nieobecność.

SSO Ewa Maciejewska

Sędziowie Łódzcy

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

1
Dodaj komentarz

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marian
Gość
Marian

Wytrwałości p. Sędzio, to już nie potrwa długo i pozbędziemy się PiS. Dziękuję za Pani postawę. Wczytywanie...