Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: TSUE

5
(6)

Trudno! Prawnik nie ma tu wielkiego wyboru, choć wszyscy inni – tak. Otóż musi on koniecznie przeczytać 70-stronicowe uzasadnienie uchwały trzech izb Sądu Najwyższego. Mówi ono jasno, dlaczego KRS jest organem „wadliwie utworzonym i wadliwie działającym” (str. 54), który „strukturalnie utracił przymiot niezależności” (str. 51), co razem wzięte „prowadzi do wadliwości powołania na urząd sędziego” (str. 55). Pomni na tę konkluzję, nie zdziwimy się całkiem bliskiej już decyzji TSUE. Tam też umieją czytać.

Sowieckie bagnety zostały ostatnio uznane przez europosła Jakiego za podporę obecnego stanu polskiego sądownictwa. Ponieważ były wiceminister sprawiedliwości najwyraźniej nie wie, że wojska radzieckie opuściły Polskę lata temu, gdy był jeszcze w podstawówce, tak więc te jego „sowieckie bagnety” mają się do rzeczywistości AD 2020 mniej więcej tak jak odgrzane kotlety do podniebienia lub „Szatańskie wersety” (idzie o los autora) do wolności słowa.

Udanym gestem prezes olsztyńskiego sądu Maciej Nawacki rozpoczął kampanię. Jaką to kampanię? Prezydencką? Wcale nie, własną… Do końca kwietnia tego roku urzędujący prezydent musi wybrać pierwszego prezesa Sądu Najwyższego spośród pięciu kandydatów. Prezes Nawacki – w walce z papierowym przeciwnikiem – przed nikim się nie kryjąc (wszystko jest sfilmowane), wykazał się niemałą odwagą (wszyscy wokół mieli inne zdanie), tudzież wielką zręcznością (rwał palcami, bez użycia nożyczek), no i samodzielnością („tymi ręcami”!). Jak mu się tylko powiedzie, to KRS, którego jest członkiem, z jego głosem „za” (przecież umiał podpisać się na własnej liście poparcia), da mu jeszcze w tym miesiącu nominację do SN, prezydent w marcu przybije mu piątkę, no i w kwietniu znajdzie się w finałowej piątce. To całkiem możliwe, chyba że coś niespodziewanie nawali… Przy okazji obaw o takie właśnie skorzystanie głowy państwa ze swoich prerogatyw, nie można pominąć swoistego paradoksu, jako że Andrzej Duda to pierwszy prawnik pośród prezydentów Polski od roku 1989. Po wojskowym był elektryk, po ekonomiście – historyk, a teraz przed nami pytanie, na które odpowiemy 10 maja: „Kto będzie po prawniku?”

Echa niestawiennictwa p. Przyłębskiej w senacie nie cichną. Choć są one z reguły krytyczne, to ciekawym wyjątkiem był artykuł pt. „Straszny Senat” w naszym „Monitorze”, który wykazał pełne zrozumienie dla tej absencji (no bo jakże to chodzić z dobrawoli do okropnej instytucji…). Trzymam sztamę ze stanowiskiem redakcji, wygląda bowiem na to, że dezercja p. Przyłębskiej miała głębokie psychologiczne umocowanie, wynikające z prawiedzy o tym, że ludzie – brani z osobna – są w porządku, ale już w grupie, szkoda gadać! „Senatores boni viri, senatus – mala bestia” – to łacińskie przysłowie zawiera w sobie taką oto przestrogę: „Senatorowie – dobrzy ludzie, ale senat to zła bestia”. I jak tu się nie bać kobiecie! Pozostaje jednakże pytanie zwykłego podatnika, co na to wszystko osobista ochrona, z której p. Przyłębska korzysta od trzech lat. Czyżby i te chłopy były w ciężkim strachu?

Marian Sworzeń
*prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog”, „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”.

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 6

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments